- Czy mogłabyś się trochę podsunąć? Nie mam miejsca, by przejechać...-ponaglił
- Może i mogłabym, lecz tego nie zrobie - ucięłam krótko
- Zapewne. Więc pozwól mi się rozjechać - zaśamiał się. Gdy go przepuściłam, uśmiechnął sie z wyższością.
- Dziękuje bardzo- powiedzial sarkastycznie. Pokiwałam głowa i ruszyłam dalej. Nie chciałam dać ponieśc się pesymistycznym myślom, w końcu popadnę w depresję, lepiej skupić się na czymś innym. Postanowiłam wrócić do domu. Jeszcze raz spojrzałam w stronę chcłopaka jadącego na rowerze i odwróciłam się. Włożyłam słuchawki do uszu i puściłam piosenkę Bruno Marsa "It will Rain". Uwielbiałam ją. W ostatnich dniach był to numer jeden na mojej playliście. Idąc szybkim krokiem dotarłam do domu. Otwierając drzwi jednym, zręcznym ruchem rozejrzałam się po domu - cioci jeszcze nie było. Weszłam do kuchni, szukając zapiekanki. Podgrzawszy danie, usiadłam przed telewizorem, próbując trafić na coś godnego uwagi i jednym programem jaki znalazłam były "Wiadomości". Mówiono o kolejnym porwaniu oraz kłotni polityków.
- Ciągle to samo...Mogliby dać coś ciekawszego- Usmiechęłam się. Lubiłam się uśmiechać. Niektórzy mówili, że moja głowę zaprzątają pesymistyczne myśli, sama tak uwżałam, lecz czasem znajdowałam powody do tego, by móc cieszyć się życiem. Kiedyś miałam ich więcej gdy byłam z Ezrą, lecz odkąd poznał tę blond lafiryndę, całkiem o mnie zapomniał. Cóż miał prawo... dzielą w końcu nas kilometry od paru lat.
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegłam otworzyć. Weszła ciocia. Była w dobrym humorze, jak na tak paskudną pogodę.
-Cześć kochanie! - rozśpiewała się od progu.
-Cześć ciociu- wzięłam od niej siatki z zakupami i poniosłam do kuchni.
-Julia , mam do Ciebie prośbę, mogłabyś jechać do Gabrieli, ma moich pare książek, pożyczyłam jej bo jest chora, leży w łózku i nie ma kompletnie nic ciekawego do robienia. Mogłabyś ?
- Pewnie , nie ma problemu .- Uśmiechnełam sie do niej.- Tylko powiec mi gdzie ona mieszka , nigdy tam nie byłam .
- 142 oxford st. - powiedziala ciocia po czym zaczeła układać jedzenie w lodówce.
- no to idę - założyłam trampki i bejsbolówke po czym wyszłam . Odruchowo słuchawki znalazły się w moich uszach i już szłam w rytmach muzyki "Ai Se Eu Te Pego" Michel`a Teló. Byłam w dobrym humorze. Nie zwracałam zbytnio uwagi na ludzi przechodzących obok mnie. Wszyscy byli zabiegani. Jedni szli , drudzy wracali z pracy. Mało kto cieszył się chwilą jak ja w tym momencie. Poszłam w stronę metra. Nie musiałam długo czekać. Wsiadłam do niego i za chwile byłam na miejscu. Poszłam w strone oxford street "142 oxford street" pomyślałam,to powinno być gdzieś tu.Chwilę się przyjrzałam tej pięknej ulicy, po czym ruszyłam ku budynkowi, na którym widniał numer, który był moim celem. Gdy do niego podeszłam nacisnęłam przycisk na domofonie, przy którym znajdowała się tabliczka z nazwiskiem "Styles", to tylko potwierdziło mnie w tym, że trafiłam do prawidłowego miejsca. Po chwili drzwi się otworzyły, a ja weszłam po schodach na drugie piętro. Przy drzwiach czekała już na mnie znajoma cioci :
-Choć, choć...zapraszam do środka -powiedziała mi z uśmiechem na twarzy. Była to kobieta średniego wzrostu,o brązowych oczach i włosach tego samego koloru. Sięgały jej do ramion i były upięte w zgrabny kucyk. Jej twarz pokrywały piękne rysy. Była ubrana w zwykłe jeansy i bluzke w zielono-białe paski. Na pierwszy rzut oka, mozna było stwierdzić, ze jest to miła, wesoła i opiekuńcza kobieta po trzydziestce.
- Dzień dobry , dobrze , ale tylko na chwileczke , przyszłam tylko odebrać książki- powiedziałam, wchodząc do mieszkania-bardzo dobrze pani się trzyma, biorąc pod uwagę,że jest pani chora.
-Ja?!Chora?! Ależ to nie chodziło o mnie ....tylko o moją mamę. Jest już w podeszłym wieku. Wiadomo chyba o co chodzi - powiedziała, zmieniając ton głosu
- Przepraszam , nie chciałam powiedzieć nic niestosownego
-Ależ nic się nie stało - przerwała mi - moja mama z wykształcenia jest polonistką, uwielbia czytać książki , odkąd przyjechała do nas , w ciągu miesiąca przeczytała całą naszą biblioteczkę, więc byłam zmuszona pożyczyć parę lektur od was - zaśmiała się.
- Rozumiem . - odparłam z uśmiechem.
-Choć zapoznam Cię z nią .- złapała mnie za rękę i ruszyła w strone pokoju na końcu korytarzyku. Zapukała do drzwi i usłyszałysmy babciny głos, który kazał nam wejść do środka. Tak też zrobiłyśmy.
- Mamo , to jest Julia , córka Stefanie . -powiedziała pani styles
- ach...miło mi Cię poznać dziecinko - uśmiechneła się do mnie i złapała za rękę. To był miły gest.
- Dzień dobry, mi również - odpowiedziałam , po czym ta poprosiła mnie, abym usiadła obok niej na chwilę. Zrobiłam to.
- To ja zostawię Cię na chwilę , pójde ksiązki spakowac. - Pani Styles uśmiechnęła się i opuściła pomieszczenie.
- Bardzo zainteresowała mnie jedna powieść, raczej opowiadanie bym powiedziała - usmiechnęła się - nie powinnam wogle była tego czytać, ale coś mnie podkusiło . - nie wiedziałam o czym mówi, więc patrzyłam na nią, czekając az powie coś więcej. Bardzo cię przepraszam , ale chyba twoja ciocia przez przypadek zapakowała mi twój pamiętnik. - spojrzałam na nią zawstydzona
-Nie masz się czego wstydzić, wręcz przeciwnie jesteś bardzo dzielna , po tym wszystkim co przeszłaś. Jestem na prawdę pod wrażeniem. Aj...kochaniutka, nie znam cię, a dzieki niemu czuję się jakbym znała cię od deski do deski. Musialo być ci bardzo ciężko ...
- Nawet nie wie pani jak bardzo, dlatego ciocia zaproponowała mi przyjazd tutaj , do Londynu. Miało to mi pomóc i tak też się stalo. Caleb, był mi bardzo bliski. To jest nie do opisania jak bardzo. Nigdy wcześniej nikogo nie spotkałam takiego jak on. Minęły już dwa lata, mimo to czuję jakby to wydarzenie miało miejsce pare dni temu. Od tamtej pory z nikim nie byłam tak blisko...-w tym momencie do pokoju wszedł chłopak, zapewne był to jej wnuczek. Trzymał tace z dwiema szklankami, wypełnionymi sokiem, a obok stał talezyk z ciasteczkami. Spojrzał na mnie oszołomiony.
-Co za spotkanie- powiedział, spojrzałam na niego zaskoczona
-O cholercia - wymamrotałam
- Nie no...Harry mam na imię - zaśmiał się , po czym złapał sie dwiema rękoma za boczki. Śmiesznie to wyglądało, dlatego nie mogłam powstrzymać się i nie zaśmiać.
- A ja Julia - uśmiechnęłam się
- Halo , Romeo i Julia ja tu jestem - odparła babcia
- Ja już chyba będe leciec , zasiedziałam się , do widzenia - skierowałam się szybkim krokiem do wyjścia. Wychodząc słyszałam tylko jak mama pani Styles , krzyczy, zebym odwiedziła ją niedługo. Zbiegłam szybko po schodach na dół i ruszyłam chodnikiem w strone metra. Nie było to jednak konieczne, gdyż zauważyłam ciocie podjezdzajacą ku mnie samochodem. Wsiadłam do auta i ruszyłysmy.
- Co ty tu robisz ?! - zapytałam
- musimy koniecznie porozmawiac, to bardzo wazne i nie mogło czekac , dlatego przyjechalam - odpowiedziala- jak się ma Anna ?
- Z nią wszystko w porządku , to jej mama jest chora.
- Jej mama ?!
- No tak , już chyba dużo jej nie zostało - powiedziałam lekko drżacym głosem
- No cóz , taka kolej rzeczy . A odebrałas ksiązki ? - zapytała
- O rajusiu! Zapomniałam ... przepraszam, jutro po szkole tam pójdę, obiecuje
- Poszłas po ksiązki i ich nie wzięłas?! Co tam się wydarzyło ?! - zapytała mnie unosząc prawą brew, gdy to zrobiła lekko się zarumieniłam
- nic takiego - brząknełam
- ach tak ...pewnie spotkałas Harrego
- Zeby to pierwszy raz dziś
- Czyli znacie się ?
_ Już tak - odpowiedziałam po czym ciocia wjechała na parking . Samochód zgasł, a my wysiadłysmy z pojazdu.
-Chcesz o tym porozmawiac?
- nie ma o czym
- Okeej , rozumiem , ale pamiętaj , ze jak coś możesz rozmawiac ze mna o wszystkim
- tak , tak pamiętam .
Weszłysmy do kawiarni, zajęłysmy stolik przy oknie i zamówiłysmy dwie porcje dużych lodów. Gdy nasze zamówienia przyszły ciocia zaczęła :
- Twoi rodzice do mnie dzwonili... Tak sie cieszy Harry z pierwszego postu , HAHAHAHHA :D
I mała zagadka na koniec :
It feels like we been living in fast-foward
Another moment passing by
The party's ending but it's now or never
Nobody's going home tonight
Another moment passing by
The party's ending but it's now or never
Nobody's going home tonight
Directionerki zapewne wiedzą jakiej piosenki jest to fragment :D



faajni się czyta, wydaje mi się że ten kawałek piosenki to up all night :D
OdpowiedzUsuń@kate9924_
Up all night na pewno to jest. A co do opowiadania ... interesujace, dzieje sie , podoba mi sie ... czekam z niecierpliwoscia na kolejny rozdział ! powodzenia i pozdrawiam ! ^^
OdpowiedzUsuńOch tak ^^ Up all night :D Kocham ta piosenke ... A opowiadanie fajne. Ania
OdpowiedzUsuń